RitmoDiario

Pielęgnacja, dom i świadome zakupy

Pielęgnacja

Filtr przeciwsłoneczny: co naprawdę znaczy liczba na opakowaniu

SPF nie mówi, ile godzin można zostać na słońcu. Mówi o czymś innym, a w praktyce i tak decyduje ilość i powtarzanie.

Autor: Agnieszka Dębska · Warszawa · 12 września 2026

Najczęstszy błąd nie dotyczy wyboru filtra, a jego ilości. Autor nieznany / Rawpixel (CC0)

Liczba po skrócie SPF jest wynikiem badania laboratoryjnego, a nie obietnicą liczby godzin. Mówi, ile razy więcej promieniowania UVB potrzeba, żeby wywołać zaczerwienienie skóry pokrytej filtrem, w porównaniu ze skórą bez niego. Badanie wykonuje się przy ściśle określonej ilości preparatu: dwa miligramy na centymetr kwadratowy skóry.

To jest sedno sprawy. Większość osób nakłada znacznie mniej, często czwartą część tej ilości, i wtedy realna ochrona ma niewiele wspólnego z liczbą na opakowaniu. Filtr z wysokim SPF rozsmarowany cienko zachowuje się jak filtr o kilkakrotnie niższym numerze.

Trzydzieści i pięćdziesiąt różnią się mniej, niż się wydaje

SPF 30 zatrzymuje około 97 procent promieniowania UVB, SPF 50 około 98 procent. Różnica jest realna, ale nie dwukrotna, choć liczba sugeruje coś takiego. Wyższy numer ma sens przy długiej ekspozycji, na wodzie, w górach i u osób, które łatwo się oparzają, nie dlatego, że pozwala zostać na słońcu dwa razy dłużej.

Osobna sprawa to promieniowanie UVA, które nie wywołuje zaczerwienienia, a więc nie ma go w samym SPF. W Unii Europejskiej oznacza się je literami UVA w okręgu. Jeśli tego znaku nie ma, numer na przodzie opakowania opisuje tylko połowę zagadnienia.

Powtarzanie, nie wybór

Filtr zużywa się na skórze. Ściera go ręcznik, ubranie, pot i woda, a przy dłuższym pobycie na zewnątrz po dwóch godzinach z pierwotnej warstwy zostaje niewiele. Powtórne nałożenie nie jest zaleceniem producenta na wyrost, tylko warunkiem, żeby liczba z opakowania w ogóle miała zastosowanie.

Kilka sytuacji wypada z potocznego rachunku. Chmury przepuszczają dużą część promieniowania, więc pochmurny dzień nie jest dniem bez ochrony. Śnieg odbija światło i w zimie w górach skóra dostaje je dwa razy. Zwykła szyba zatrzymuje większość UVB, ale przepuszcza część UVA, co ma znaczenie przy pracy przy oknie i w samochodzie.

Ile to jest dość

Dla twarzy i szyi praktyczną miarą są dwa paski preparatu wyciśnięte na długość palca wskazującego i środkowego. Wychodzi z tego warstwa, która przez chwilę jest widoczna i dopiero po minucie wtapia się w skórę. Jeśli filtr znika natychmiast, prawdopodobnie jest go za mało.

Reszta to kwestia konsekwencji. Preparat o konsystencji, której ktoś nie znosi, zostaje w szafce, a ten używany codziennie, nawet przeciętny, chroni skutecznie, bo w ogóle znajduje się na skórze. Dlatego wybór między lekkim fluidem, kremem i sztyftem jest wyborem praktycznym, a nie rankingiem jakości.